Z dzieciństwa

Zmrok był jak skarbiec, co wypełniał przestrzeń,
gdzie chłopiec siedział ukryty w pomroce,
i kiedy matka weszła, jakby we śnie,
szklanka w kredensie cichym zadygoce.

Czuła, jak pokój zdradza jej obecność,
Pocałowała syna: Jesteś tutaj?…
Później spojrzeli w stronę fortepianu,
bowiem w niejeden zmierzch w jej pieśni nutach
dziwnie głęboko gubiło się dziecko.

Siedział cicho. Wzrok jego wielki jeszcze ciszej
zawisł na jej ręce, zgiętej od pierścienia,
co jakby szła przez zamieć bez wytchnienia,
z trudem przez białe szła klawisze.

/przełożył Mieczysław Jastrun/


Aus einer Kindheit

Das Dunkeln war wie Reichtum in dem Raume,
darin der Knabe, sehr verheimlicht, saß.
Und als die Mutter eintrat wie im Traume,
erzitterte im stillen Schrank ein Glas.
Sie fühlte, wie das Zimmer sie verriet,
und küßte ihren Knaben: Bist du hier?…
Dann schauten beide bang nach dem Klavier,
denn manchen Abend hatte sie ein Lied,
darin das Kind sich seltsam tief verfing.

Es saß sehr still. Sein großes Schauen hing
an ihrer Hand, die ganz gebeugt vom Ringe,
als ob sie schwer in Schneewehn ginge,
über die weißen Tasten ging.

Raum

/Aus: Das Buch der Bilder/

Reklamy
Z dzieciństwa

Nie trzeba się nikogo bać…

H.Hesse mein

/foto: Caligo/

Nie trzeba… Nie każdy z nas dochodzi do takiej myśli… Nie każdy z nas ją poprze. Od małego uczą nas, że trzeba się bać Boga, rodzica, nauczyciela, sąsiada, obcego. Nawet jeśli to nie nakazy, to wyraźne ostrzeżenia przed gniewem Jahwe, przed niecnymi zamierzeniami niektórych osobników spośród społeczności, przed zagrożeniem ze strony nieznanego, innego. To nie tylko zatem ostrzeżenia przed czymś, co może spotkać nas niejako przypadkowo (to, co „sprowokujemy” własną lekkomyślnością), ale również ostrzeżenia przed karą jaka nas czeka za nieposłuszeństwo (w pełni świadome odrzucenie nakazu).

Zniewalanie w sferze mentalnej wcale nie jest trudne. Udaje się to systemom politycznym, udaje systemom religijnym. Skupiając się tylko na XX wieku dostrzec możemy przerażające żniwo zniewolenia psychicznego i fizycznego milionów ludzi.
Zostawiając polityków (do których zaliczam oczywiście hierarchów różnych kościołów, a szczególnie rzymskokatolickiego) i ich szeroko zakrojone działania w tej materii, skupię się na aspektach psychologicznych, jednostkowych.

O czym pisał Hesse? O możliwej obronie przed zniewoleniem. O odwróceniu pierwotnej sytuacji: napierająca siła i my, pasywni, poddający się narzucanej nam „władzy” na: my, aktywni, mający możliwość wyboru/odporu/zignorowania, a próbująca zawładnąć nami siła, zewnętrzna siła.
Dlaczego odwracanie sytuacji tak nieczęsto nam się udaje – ba, wydaje się, że w niektórych przypadkach jest niemożliwe?
Bo rzadko kiedy jesteśmy ku temu kierunkowani, rzadko kiedy pokazuje się nam, że możemy samostanowić o sobie. Nakładane są na nam przeróżne kagańce – i zawsze (ponoć) dla naszego dobra.

Jeśli pozwalam sobie na myśl wolną, swobodną – jeśli potrafię sobie na taką pozwolić – mam w sobie siłę i narzędzia intelektualne, tym mniej szans na zniewolenie mnie ma tzw. władza (i nie myślę tu tylko o politycznej). Zniewolenie okazuje się niemożliwe – chyba, że dam na to (jej i sobie) przyzwolenie.
Podobnie jest ze strachem, który wiąże się ściśle z nakazami albo zakazami i karą za ich łamanie.
Dbajmy o siebie również w tym tak ważnym zakresie wrażliwości ludzkiej i ludzkiego intelektu. Bądźmy niczym ‘terra firma’ dla napierających mas powietrza i gwałtownej wody.

I jeszcze jedna myśl, właściwie obraz a propos:
„Wiem, że (…) będą mnie nawiedzały i ciemności, i zwątpienia. Ale na dnie duszy mam ogródek, okolony, gdzie jest uroczyście, i tam żaden strach już nie dociera. Jeśli zechcesz, to z każdym rokiem wytyczymy dalej jego obręb.”
/Rilke do Lou, Das Florenzer Tagebuch/

Nie trzeba się nikogo bać…

Die Einsamkeit

Die Einsamkeit ist wie ein Regen.
Sie steigt vom Meer den Abenden entgegen;
von Ebenen, die fern sind und entlegen,
geht sie zum Himmel, der sie immer hat.
Und erst vom Himmel fällt sie auf die Stadt.

Regnet hernieder in den Zwitterstunden,
wenn sich nach Morgen wenden alle Gassen
und wenn die Leiber, welche nichts gefunden,
enttäuscht und traurig von einander lassen;
und wenn die Menschen, die einander hassen,
in einem Bett zusammen schlafen müssen:

dann geht die Einsamkeit mit den Flüssen…

 

Kutzowsee_Rilke

/foto: Caligo/

 

Die Einsamkeit