FRÜHLING DER SEELE

 Trakl_Fruehling

Aufschrei im Schlaf; durch schwarze Gassen stürzt der Wind,
Das Blau des Frühlings winkt durch brechendes Geäst,
Purpurner Nachttau und es erlöschen rings die Sterne.
Grünlich dämmert der Fluß, silbern die alten Alleen
Und die Türme der Stadt. O sanfte Trunkenheit
Im gleitenden Kahn und die dunklen Rufe der Amsel
In kindlichen Gärten. Schon lichtet sich der rosige Flor.

Feierlich rauschen die Wasser. O die feuchten Schatten der Au,
Das schreitende Tier; Grünendes, Blütengezweig
Rührt die kristallene Stirne; schimmernder Schaukelkahn.
Leise tönt die Sonne im Rosengewölk am Hügel.
Groß ist die Stille des Tannenwalds, die ernsten Schatten am Fluß.

Reinheit! Reinheit! Wo sind die furchtbaren Pfade des Todes,
Des grauen steinernen Schweigens, die Felsen der Nacht
Und die friedlosen Schatten? Strahlender Sonnenabgrund.

Schwester, da ich dich fand an einsamer Lichtung
Des Waldes und Mittag war und groß das Schweigen des Tiers;
Weiße unter wilder Eiche, und es blühte silbern der Dorn.
Gewaltiges Sterben und die singende Flamme im Herzen.

Dunkler umfließen die Wasser die schönen Spiele der Fische.
Stunde der Trauer, schweigender Anblick der Sonne;
Es ist die Seele ein Fremdes auf Erden. Geistlich dämmert
Bläue über dem verhauenen Wald und es läutet
Lange eine dunkle Glocke im Dorf; friedlich Geleit.
Stille blüht die Myrthe über den weißen Lidern des Toten.

Leise tönen die Wasser im sinkenden Nachmittag
Und es grünet dunkler die Wildnis am Ufer, Freude im rosigen Wind;
Der sanfte Gesang des Bruders am Abendhügel.

Reklamy
FRÜHLING DER SEELE

Poszukiwania Portofino

Czasem poświęcam w całości dzień lub dwa „niemieckim tematom”. Buszuję w domowym księgozbiorze, buszuję w sieci, wędruję niespiesznie pomiędzy słowem, obrazem a muzyką…

I właśnie w taki szperaczy pierwszy weekend września ubiegłego roku spotkałam tę oto poetkę:
Maschę Kaléko. I przepadłam…

Posłuchajcie jednego z jej wierszy:
Mascha Kaléko „Blatt im Wind”

Jakiś czas temu wierszy Kaleko (czytanych przez niezawodnego Fritza Stavenhagena) posłuchać można było na stronie Deutsche Lyrik, niestety, obecnie są niedostępne. Natomiast pod tym adresem znalazłam bardzo ciekawe opracowanie: Pisarze między językami / Mascha Kaléko (pdf)

Hinter jedem Abschied steht ein Warten.
Wenn dein Schritt verhallt ist, sehn ich mich.
Wenn Du kommst, ist jeder Tag ein Garten.
– Aber wenn du fort bist, lieb ich dich…

Manchmal seh ich auf zu Sternmillionen.
Ob das Glück stets hinter Wolken liegt?
Ach, ich möchte in den Nächten wohnen,
wo kein „morgen” um die Ecke biegt.

Kommst du, sehn ich mich nach tausend Dingen,
wächst der Abgrund zwischen dir und mir,
Spür ich altes Fernweh in mir klingen.
– Aber wenn du fort bist, gilt es dir.

(…)

Lotnisko
/foto: Caligo/

 

 

 

Poszukiwania Portofino

Z dzieciństwa

Zmrok był jak skarbiec, co wypełniał przestrzeń,
gdzie chłopiec siedział ukryty w pomroce,
i kiedy matka weszła, jakby we śnie,
szklanka w kredensie cichym zadygoce.

Czuła, jak pokój zdradza jej obecność,
Pocałowała syna: Jesteś tutaj?…
Później spojrzeli w stronę fortepianu,
bowiem w niejeden zmierzch w jej pieśni nutach
dziwnie głęboko gubiło się dziecko.

Siedział cicho. Wzrok jego wielki jeszcze ciszej
zawisł na jej ręce, zgiętej od pierścienia,
co jakby szła przez zamieć bez wytchnienia,
z trudem przez białe szła klawisze.

/przełożył Mieczysław Jastrun/


Aus einer Kindheit

Das Dunkeln war wie Reichtum in dem Raume,
darin der Knabe, sehr verheimlicht, saß.
Und als die Mutter eintrat wie im Traume,
erzitterte im stillen Schrank ein Glas.
Sie fühlte, wie das Zimmer sie verriet,
und küßte ihren Knaben: Bist du hier?…
Dann schauten beide bang nach dem Klavier,
denn manchen Abend hatte sie ein Lied,
darin das Kind sich seltsam tief verfing.

Es saß sehr still. Sein großes Schauen hing
an ihrer Hand, die ganz gebeugt vom Ringe,
als ob sie schwer in Schneewehn ginge,
über die weißen Tasten ging.

Raum

/Aus: Das Buch der Bilder/

Z dzieciństwa

Kozioł ofiarny

„Faszyzm to coś, przed czym uciekam, to zatrute ciasną nienawidzącą wspólnotą powietrze. To wynaturzona narodowość w epoce, w której naród staje się czymś niezrozumiałym i anachronicznym. Narodowość jako choroba, narodowość jako naczynie resentymentu, wspólnota wykluczająca innego, niezależnie od kryterium, dla czy według którego staje się on innym.”
_ _ _

„Nie czuję się Polakiem, tak jak Thomas Bernhard pod koniec swego życia chorował na uporczywą potrzebę ucieczki z miejsca, gdzie musiał być Austriakiem.
Powstaje coś w ludziach, wobec czego czuję się coraz bardziej obcy.
Nie wystarczy mieć pracę, mieć mieszkanie, nie mieć finansowych kłopotów.”
_ _ _

„Faszyzm to religia negatywnego Boga – to religia kozła ofiarnego palonego dla Boga. Kultu własnej lepszości przez zabicie tego ofiarnego kozła…”
/Całość tutaj: Znowu się na coś strasznego zgodzimy/

Oczywiście można się sprzeczać z Lupą i jego diagnozą.

Moją uwagę natomiast momentalnie przykuł temat kozła ofiarnego – kiedyś fascynowałam się genezą i – często tragicznym – pokłosiem jakie przynosi ów mechanizm: dla mnie oznaczał on fascynujące i zarazem przerażające skrzyżowanie wiedzy antropologicznej z psychologią jednostki. Sam już fakt, że mechanizm ten rozpoznano chyba w każdej kulturze świadczy o jego istotności.
Z tym zagadnieniem nieodłącznie kojarzą mi się:
– oczywiście postać Jezusa,
– oczywiście Girard i jego „Kozioł ofiarny”,
– oczywiście Greenaway i jego „Dzięciątko z Mâcon”.

Podaję za Wiki:
„Inne religie i ich mity założycielskie są opowiedziane z punktu widzenia zabójców i wina kozła ofiarnego nie jest w nich podawana w wątpliwość.
Ewangelie (…) nie uwieczniają mechanizmu, tylko go demaskują: są napisane niejako ze strony ofiary, której brak winy jest podkreślany ustawicznie. Jego analiza wykazuje, że jest to podstawowa treść tych utworów. Dla Girarda jest to wyjaśnienie, dlaczego w cywilizacji Zachodu jako pierwszej mechanizm kozła ofiarnego został uznany za etycznie niedopuszczalny.”
To dlatego tak ważne były ewangelie w kształtowaniu się naszej (w sensie europejskiej) cywilizacji.

Film Greenawaya szalenie mi się podobał, obejrzałam go z 20 lat temu, więc pewnie powinnam zaktualizować opinię o nim. Wówczas było to dla mnie dzieło poruszające ważny temat i dodatkowo zachwycające starannie skomponowanymi kadrami (wszak Greenaway to również malarz).

A Girard, wraz z Eliadem, to moi ulubieni antropologowie z lat młodzieńczych (do dziś w sumie, bo temat porzucony, a pewnie wyrośli inni, ważniejsi).

The Baby of Mâcon/kadr z filmu „Dzieciątko z Macon/

„Problem kozła ofiarnego jest ciągle aktualny, nawet w systemach demokratycznych. Im większą zbrodnię popełnia się wobec niego, tym większą zbrodnię – dla usprawiedliwienia morderców – kozłowi ofiarnemu się przypisuje.”
/za kultura świecka/
O filmie przeczytać można tu: Dzieciątko z Macon

Kozioł ofiarny

Emigracje

Piękna, klimatyczna opowieść o wewnętrznym świecie Franza Kafki (w zasadzie próba nakreślenia portretu psychologicznego pisarza), stworzona przez jedną z najwybitniejszych postaci filmu animowanego: Piotra Dumałę.

Animacja w powszechnej opinii, to albo płaska ‚dobranocka’, albo ezoteryczna ‚awangarda’. Tymczasem animacja nie naśladuje ‚prawdziwego kina’. Ona sama jest prawdziwym kinem.

I słów kilka, w kontekście potrzeby tworzenia, o jednym z najbardziej znanych opowiadań Kafki, o „Przemianie”:

„Przemiana Gregora w robaka, a potem jego śmierć, są symbolicznymi obrazami niszczącego wpływu rodziny na jego życie. Parabolicznym znakiem okrucieństwa systemu rodzinnego, wysysającego energię z syna dla swoich biologicznych potrzeb, po czym odrzucającego go i skazującego na śmierć, gdy nie może już ich spełnić. Opowiadanie to staje się w ten sposób przenikliwą diagnozą okrutnego biologizmu ludzkiej egzystencji, wykluczającego wrażliwe jednostki i skazującego je na cierpienie. Przemoc i siła w ludzkim świecie zwyciężają nad miłością i wsparciem, a jednostka niepoddająca się bezwzględności natury musi zniknąć.

(…) jednocześnie utwór Kafki jest artystycznym sprzeciwem przeciwko władzy nad jednostką i obroną jej prawa do wolności. Tragizm istnienia można bowiem przezwyciężyć dzięki twórczości, która kreuje te formy życia, których brak w rzeczywistości odczuwa artysta. I na tym polega ocalenie przez tworzenie.”

„List do ojca” był drugim, zaraz po „Zamku”, przeczytanym przeze mnie utworem Kafki. Podobieństwo relacji Franz i jego ojciec z relacją ja a moja matka, pamiętam, wprowadziło mnie w potężne zdumienie. Ach… zatem już ktoś przede mną doświadczył podobnych emocji i w dodatku po mistrzowsku je opisał…

Tego rodzaju dziecięce zdziwienie jest nie do powtórzenia – oczywistości nie są jeszcze oczywistościami, a właśnie dopiero co odkrywanym lądem… Moment, w którym ujrzymy swoje intymne, osobiste doświadczenia powielone w tysiącach żyć, będzie końcem naszego intelektualnego dzieciństwa (jednym z wielu możliwych).

“Kafka nie jadł mięsa i nie zamierzał spłodzić potomstwa, gdyż był to jego imperatyw wewnętrzny zwrócony przeciwko ojcu. Tylko w ten sposób mógł odwrócić klątwę rodzinną, obarczającą go winą za bycie sobą. Pomnażał swoje istnienie wyłącznie w twórczości, sam kruchy i prawie niewidzialny, pracował na swoją nieśmiertelność. Ucieczka wewnętrzna, jego emigracja duchowa, były dla niego jedyną możliwością przeżycia.”

/cytaty za Ewą Wodniak, Asocjacje/
Sylwetka Piotra Dumały

 

Film

Die Einsamkeit

Die Einsamkeit ist wie ein Regen.
Sie steigt vom Meer den Abenden entgegen;
von Ebenen, die fern sind und entlegen,
geht sie zum Himmel, der sie immer hat.
Und erst vom Himmel fällt sie auf die Stadt.

Regnet hernieder in den Zwitterstunden,
wenn sich nach Morgen wenden alle Gassen
und wenn die Leiber, welche nichts gefunden,
enttäuscht und traurig von einander lassen;
und wenn die Menschen, die einander hassen,
in einem Bett zusammen schlafen müssen:

dann geht die Einsamkeit mit den Flüssen…

 

Kutzowsee_Rilke

/foto: Caligo/

 

Die Einsamkeit