Kozioł ofiarny

„Faszyzm to coś, przed czym uciekam, to zatrute ciasną nienawidzącą wspólnotą powietrze. To wynaturzona narodowość w epoce, w której naród staje się czymś niezrozumiałym i anachronicznym. Narodowość jako choroba, narodowość jako naczynie resentymentu, wspólnota wykluczająca innego, niezależnie od kryterium, dla czy według którego staje się on innym.”
_ _ _

„Nie czuję się Polakiem, tak jak Thomas Bernhard pod koniec swego życia chorował na uporczywą potrzebę ucieczki z miejsca, gdzie musiał być Austriakiem.
Powstaje coś w ludziach, wobec czego czuję się coraz bardziej obcy.
Nie wystarczy mieć pracę, mieć mieszkanie, nie mieć finansowych kłopotów.”
_ _ _

„Faszyzm to religia negatywnego Boga – to religia kozła ofiarnego palonego dla Boga. Kultu własnej lepszości przez zabicie tego ofiarnego kozła…”
/Całość tutaj: Znowu się na coś strasznego zgodzimy/

Oczywiście można się sprzeczać z Lupą i jego diagnozą.

Moją uwagę natomiast momentalnie przykuł temat kozła ofiarnego – kiedyś fascynowałam się genezą i – często tragicznym – pokłosiem jakie przynosi ów mechanizm: dla mnie oznaczał on fascynujące i zarazem przerażające skrzyżowanie wiedzy antropologicznej z psychologią jednostki. Sam już fakt, że mechanizm ten rozpoznano chyba w każdej kulturze świadczy o jego istotności.
Z tym zagadnieniem nieodłącznie kojarzą mi się:
– oczywiście postać Jezusa,
– oczywiście Girard i jego „Kozioł ofiarny”,
– oczywiście Greenaway i jego „Dzięciątko z Mâcon”.

Podaję za Wiki:
„Inne religie i ich mity założycielskie są opowiedziane z punktu widzenia zabójców i wina kozła ofiarnego nie jest w nich podawana w wątpliwość.
Ewangelie (…) nie uwieczniają mechanizmu, tylko go demaskują: są napisane niejako ze strony ofiary, której brak winy jest podkreślany ustawicznie. Jego analiza wykazuje, że jest to podstawowa treść tych utworów. Dla Girarda jest to wyjaśnienie, dlaczego w cywilizacji Zachodu jako pierwszej mechanizm kozła ofiarnego został uznany za etycznie niedopuszczalny.”
To dlatego tak ważne były ewangelie w kształtowaniu się naszej (w sensie europejskiej) cywilizacji.

Film Greenawaya szalenie mi się podobał, obejrzałam go z 20 lat temu, więc pewnie powinnam zaktualizować opinię o nim. Wówczas było to dla mnie dzieło poruszające ważny temat i dodatkowo zachwycające starannie skomponowanymi kadrami (wszak Greenaway to również malarz).

A Girard, wraz z Eliadem, to moi ulubieni antropologowie z lat młodzieńczych (do dziś w sumie, bo temat porzucony, a pewnie wyrośli inni, ważniejsi).

The Baby of Mâcon/kadr z filmu „Dzieciątko z Macon/

„Problem kozła ofiarnego jest ciągle aktualny, nawet w systemach demokratycznych. Im większą zbrodnię popełnia się wobec niego, tym większą zbrodnię – dla usprawiedliwienia morderców – kozłowi ofiarnemu się przypisuje.”
/za kultura świecka/
O filmie przeczytać można tu: Dzieciątko z Macon

Reklamy
Kozioł ofiarny

Emigracje

Piękna, klimatyczna opowieść o wewnętrznym świecie Franza Kafki (w zasadzie próba nakreślenia portretu psychologicznego pisarza), stworzona przez jedną z najwybitniejszych postaci filmu animowanego: Piotra Dumałę.

Animacja w powszechnej opinii, to albo płaska ‚dobranocka’, albo ezoteryczna ‚awangarda’. Tymczasem animacja nie naśladuje ‚prawdziwego kina’. Ona sama jest prawdziwym kinem.

I słów kilka, w kontekście potrzeby tworzenia, o jednym z najbardziej znanych opowiadań Kafki, o „Przemianie”:

„Przemiana Gregora w robaka, a potem jego śmierć, są symbolicznymi obrazami niszczącego wpływu rodziny na jego życie. Parabolicznym znakiem okrucieństwa systemu rodzinnego, wysysającego energię z syna dla swoich biologicznych potrzeb, po czym odrzucającego go i skazującego na śmierć, gdy nie może już ich spełnić. Opowiadanie to staje się w ten sposób przenikliwą diagnozą okrutnego biologizmu ludzkiej egzystencji, wykluczającego wrażliwe jednostki i skazującego je na cierpienie. Przemoc i siła w ludzkim świecie zwyciężają nad miłością i wsparciem, a jednostka niepoddająca się bezwzględności natury musi zniknąć.

(…) jednocześnie utwór Kafki jest artystycznym sprzeciwem przeciwko władzy nad jednostką i obroną jej prawa do wolności. Tragizm istnienia można bowiem przezwyciężyć dzięki twórczości, która kreuje te formy życia, których brak w rzeczywistości odczuwa artysta. I na tym polega ocalenie przez tworzenie.”

„List do ojca” był drugim, zaraz po „Zamku”, przeczytanym przeze mnie utworem Kafki. Podobieństwo relacji Franz i jego ojciec z relacją ja a moja matka, pamiętam, wprowadziło mnie w potężne zdumienie. Ach… zatem już ktoś przede mną doświadczył podobnych emocji i w dodatku po mistrzowsku je opisał…

Tego rodzaju dziecięce zdziwienie jest nie do powtórzenia – oczywistości nie są jeszcze oczywistościami, a właśnie dopiero co odkrywanym lądem… Moment, w którym ujrzymy swoje intymne, osobiste doświadczenia powielone w tysiącach żyć, będzie końcem naszego intelektualnego dzieciństwa (jednym z wielu możliwych).

“Kafka nie jadł mięsa i nie zamierzał spłodzić potomstwa, gdyż był to jego imperatyw wewnętrzny zwrócony przeciwko ojcu. Tylko w ten sposób mógł odwrócić klątwę rodzinną, obarczającą go winą za bycie sobą. Pomnażał swoje istnienie wyłącznie w twórczości, sam kruchy i prawie niewidzialny, pracował na swoją nieśmiertelność. Ucieczka wewnętrzna, jego emigracja duchowa, były dla niego jedyną możliwością przeżycia.”

/cytaty za Ewą Wodniak, Asocjacje/
Sylwetka Piotra Dumały

 

Film