Idealbild von Frauen

http://www.netmoms.de/nachrichten/warum-dieses-foto-eine-ganz-wichtige-nachricht-in-sich-traegt-119149/?obref=outbrain-www-hpo

Es geht nicht darum, dass Mutter und Kind nackt sind, auch nicht darum, dass das Kind im Schoß der Mutter liegt, sondern darum zu zeigen, dass es kein „Idealbild“ von Frauen gibt und auch nicht geben sollte. Menschen gewinnen ihre Schönheit nicht durch Idealbilder, Schminke oder Photoshop, sondern durch ihre Geschichten.

Reklamy
Idealbild von Frauen

FRÜHLING DER SEELE

 Trakl_Fruehling

Aufschrei im Schlaf; durch schwarze Gassen stürzt der Wind,
Das Blau des Frühlings winkt durch brechendes Geäst,
Purpurner Nachttau und es erlöschen rings die Sterne.
Grünlich dämmert der Fluß, silbern die alten Alleen
Und die Türme der Stadt. O sanfte Trunkenheit
Im gleitenden Kahn und die dunklen Rufe der Amsel
In kindlichen Gärten. Schon lichtet sich der rosige Flor.

Feierlich rauschen die Wasser. O die feuchten Schatten der Au,
Das schreitende Tier; Grünendes, Blütengezweig
Rührt die kristallene Stirne; schimmernder Schaukelkahn.
Leise tönt die Sonne im Rosengewölk am Hügel.
Groß ist die Stille des Tannenwalds, die ernsten Schatten am Fluß.

Reinheit! Reinheit! Wo sind die furchtbaren Pfade des Todes,
Des grauen steinernen Schweigens, die Felsen der Nacht
Und die friedlosen Schatten? Strahlender Sonnenabgrund.

Schwester, da ich dich fand an einsamer Lichtung
Des Waldes und Mittag war und groß das Schweigen des Tiers;
Weiße unter wilder Eiche, und es blühte silbern der Dorn.
Gewaltiges Sterben und die singende Flamme im Herzen.

Dunkler umfließen die Wasser die schönen Spiele der Fische.
Stunde der Trauer, schweigender Anblick der Sonne;
Es ist die Seele ein Fremdes auf Erden. Geistlich dämmert
Bläue über dem verhauenen Wald und es läutet
Lange eine dunkle Glocke im Dorf; friedlich Geleit.
Stille blüht die Myrthe über den weißen Lidern des Toten.

Leise tönen die Wasser im sinkenden Nachmittag
Und es grünet dunkler die Wildnis am Ufer, Freude im rosigen Wind;
Der sanfte Gesang des Bruders am Abendhügel.

FRÜHLING DER SEELE

Emigracje

Piękna, klimatyczna opowieść o wewnętrznym świecie Franza Kafki (w zasadzie próba nakreślenia portretu psychologicznego pisarza), stworzona przez jedną z najwybitniejszych postaci filmu animowanego: Piotra Dumałę.

Animacja w powszechnej opinii, to albo płaska ‚dobranocka’, albo ezoteryczna ‚awangarda’. Tymczasem animacja nie naśladuje ‚prawdziwego kina’. Ona sama jest prawdziwym kinem.

I słów kilka, w kontekście potrzeby tworzenia, o jednym z najbardziej znanych opowiadań Kafki, o „Przemianie”:

„Przemiana Gregora w robaka, a potem jego śmierć, są symbolicznymi obrazami niszczącego wpływu rodziny na jego życie. Parabolicznym znakiem okrucieństwa systemu rodzinnego, wysysającego energię z syna dla swoich biologicznych potrzeb, po czym odrzucającego go i skazującego na śmierć, gdy nie może już ich spełnić. Opowiadanie to staje się w ten sposób przenikliwą diagnozą okrutnego biologizmu ludzkiej egzystencji, wykluczającego wrażliwe jednostki i skazującego je na cierpienie. Przemoc i siła w ludzkim świecie zwyciężają nad miłością i wsparciem, a jednostka niepoddająca się bezwzględności natury musi zniknąć.

(…) jednocześnie utwór Kafki jest artystycznym sprzeciwem przeciwko władzy nad jednostką i obroną jej prawa do wolności. Tragizm istnienia można bowiem przezwyciężyć dzięki twórczości, która kreuje te formy życia, których brak w rzeczywistości odczuwa artysta. I na tym polega ocalenie przez tworzenie.”

„List do ojca” był drugim, zaraz po „Zamku”, przeczytanym przeze mnie utworem Kafki. Podobieństwo relacji Franz i jego ojciec z relacją ja a moja matka, pamiętam, wprowadziło mnie w potężne zdumienie. Ach… zatem już ktoś przede mną doświadczył podobnych emocji i w dodatku po mistrzowsku je opisał…

Tego rodzaju dziecięce zdziwienie jest nie do powtórzenia – oczywistości nie są jeszcze oczywistościami, a właśnie dopiero co odkrywanym lądem… Moment, w którym ujrzymy swoje intymne, osobiste doświadczenia powielone w tysiącach żyć, będzie końcem naszego intelektualnego dzieciństwa (jednym z wielu możliwych).

“Kafka nie jadł mięsa i nie zamierzał spłodzić potomstwa, gdyż był to jego imperatyw wewnętrzny zwrócony przeciwko ojcu. Tylko w ten sposób mógł odwrócić klątwę rodzinną, obarczającą go winą za bycie sobą. Pomnażał swoje istnienie wyłącznie w twórczości, sam kruchy i prawie niewidzialny, pracował na swoją nieśmiertelność. Ucieczka wewnętrzna, jego emigracja duchowa, były dla niego jedyną możliwością przeżycia.”

/cytaty za Ewą Wodniak, Asocjacje/
Sylwetka Piotra Dumały

 

Film

Czas

Eva Bekier ZegarEin Jahr versinkt im Zeitenstrom,
sinkt tief bis auf den Grund.
Ein neues hebt sich leise schon,
erwartet seine Stund’.

Was einmal war, kehrt nimmermehr
herauf ans Tageslicht,
ruht auf dem Grunde felsenschwer,
die Flut sich daran bricht.

Noch widersteht der Fels am Grund
von starker Flut umspült,
noch wirkt sein Dasein, tut sich kund
im Wirbel, der zum Tag sich wühlt.

So strömt es fort, und unentwegt
zerschleift das Felsgestein,
bis Gegenkraft sich leiser regt
und aller Grund wird eben sein.

Czas

Nie trzeba się nikogo bać…

H.Hesse mein

/foto: Caligo/

Nie trzeba… Nie każdy z nas dochodzi do takiej myśli… Nie każdy z nas ją poprze. Od małego uczą nas, że trzeba się bać Boga, rodzica, nauczyciela, sąsiada, obcego. Nawet jeśli to nie nakazy, to wyraźne ostrzeżenia przed gniewem Jahwe, przed niecnymi zamierzeniami niektórych osobników spośród społeczności, przed zagrożeniem ze strony nieznanego, innego. To nie tylko zatem ostrzeżenia przed czymś, co może spotkać nas niejako przypadkowo (to, co „sprowokujemy” własną lekkomyślnością), ale również ostrzeżenia przed karą jaka nas czeka za nieposłuszeństwo (w pełni świadome odrzucenie nakazu).

Zniewalanie w sferze mentalnej wcale nie jest trudne. Udaje się to systemom politycznym, udaje systemom religijnym. Skupiając się tylko na XX wieku dostrzec możemy przerażające żniwo zniewolenia psychicznego i fizycznego milionów ludzi.
Zostawiając polityków (do których zaliczam oczywiście hierarchów różnych kościołów, a szczególnie rzymskokatolickiego) i ich szeroko zakrojone działania w tej materii, skupię się na aspektach psychologicznych, jednostkowych.

O czym pisał Hesse? O możliwej obronie przed zniewoleniem. O odwróceniu pierwotnej sytuacji: napierająca siła i my, pasywni, poddający się narzucanej nam „władzy” na: my, aktywni, mający możliwość wyboru/odporu/zignorowania, a próbująca zawładnąć nami siła, zewnętrzna siła.
Dlaczego odwracanie sytuacji tak nieczęsto nam się udaje – ba, wydaje się, że w niektórych przypadkach jest niemożliwe?
Bo rzadko kiedy jesteśmy ku temu kierunkowani, rzadko kiedy pokazuje się nam, że możemy samostanowić o sobie. Nakładane są na nam przeróżne kagańce – i zawsze (ponoć) dla naszego dobra.

Jeśli pozwalam sobie na myśl wolną, swobodną – jeśli potrafię sobie na taką pozwolić – mam w sobie siłę i narzędzia intelektualne, tym mniej szans na zniewolenie mnie ma tzw. władza (i nie myślę tu tylko o politycznej). Zniewolenie okazuje się niemożliwe – chyba, że dam na to (jej i sobie) przyzwolenie.
Podobnie jest ze strachem, który wiąże się ściśle z nakazami albo zakazami i karą za ich łamanie.
Dbajmy o siebie również w tym tak ważnym zakresie wrażliwości ludzkiej i ludzkiego intelektu. Bądźmy niczym ‘terra firma’ dla napierających mas powietrza i gwałtownej wody.

I jeszcze jedna myśl, właściwie obraz a propos:
„Wiem, że (…) będą mnie nawiedzały i ciemności, i zwątpienia. Ale na dnie duszy mam ogródek, okolony, gdzie jest uroczyście, i tam żaden strach już nie dociera. Jeśli zechcesz, to z każdym rokiem wytyczymy dalej jego obręb.”
/Rilke do Lou, Das Florenzer Tagebuch/

Nie trzeba się nikogo bać…