Z dzieciństwa

Zmrok był jak skarbiec, co wypełniał przestrzeń,
gdzie chłopiec siedział ukryty w pomroce,
i kiedy matka weszła, jakby we śnie,
szklanka w kredensie cichym zadygoce.

Czuła, jak pokój zdradza jej obecność,
Pocałowała syna: Jesteś tutaj?…
Później spojrzeli w stronę fortepianu,
bowiem w niejeden zmierzch w jej pieśni nutach
dziwnie głęboko gubiło się dziecko.

Siedział cicho. Wzrok jego wielki jeszcze ciszej
zawisł na jej ręce, zgiętej od pierścienia,
co jakby szła przez zamieć bez wytchnienia,
z trudem przez białe szła klawisze.

/przełożył Mieczysław Jastrun/


Aus einer Kindheit

Das Dunkeln war wie Reichtum in dem Raume,
darin der Knabe, sehr verheimlicht, saß.
Und als die Mutter eintrat wie im Traume,
erzitterte im stillen Schrank ein Glas.
Sie fühlte, wie das Zimmer sie verriet,
und küßte ihren Knaben: Bist du hier?…
Dann schauten beide bang nach dem Klavier,
denn manchen Abend hatte sie ein Lied,
darin das Kind sich seltsam tief verfing.

Es saß sehr still. Sein großes Schauen hing
an ihrer Hand, die ganz gebeugt vom Ringe,
als ob sie schwer in Schneewehn ginge,
über die weißen Tasten ging.

Raum

/Aus: Das Buch der Bilder/

Reklamy
Z dzieciństwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s